Z perspektywy Leonarda
Uniosłem brew na dziwną prośbę Sylvii. Było oczywiste, że to, co początkowo mówiła o byciu we mnie zakochaną, było stekiem bzdur, ale prośba o pomoc Amelii wydawała się szczera. Mimo to wciąż jej nie ufałem.
– Moja osobista stylistka, Delilah, wróciła, więc nie potrzebuję twojej pomocy – odparłem. – A teraz możesz...
Nagle rozległ się głośny brzęk. Jakby jakiś ciężki, metal






