Gdy strażnicy ruszają w stronę zaplecza, rejestruję niespójności, które mnożą się z każdą mijającą chwilą. W domu brakuje typowych oznak obecności dziecka – żadnych zabawek, mniejszych mebli, ubrań odpowiednich dla wnucząt. Rzekoma choroba nie wydziela wyraźnego zapachu gorączki, jaki niosłaby ze sobą zwykła zimowa infekcja.
Strażnicy wracają chwilę później z neutralnymi wyrazami twarzy, ale rozlu






