Garrett
Wciąż stoję na korytarzu przed salą rady, wpatrując się w miejsce, w którym zniknęła Iris, gdy dociera do mnie znajomy zapach. Ciemne róże i wanilia, mdlące i słodkie.
– Garrett. – Głos Vivienne jest gładki jak jedwab, gdy się zbliża; jej czarne włosy opadają w idealnych falach na ramiona. – Miałam nadzieję, że cię złapię.
Tłumię westchnienie, zmuszając twarz do przybrania wyrazu zbliżoneg






