Skye
Sala rady wydaje się mniejsza niż zwykle, a napięcie w powietrzu jest tak gęste, że można by się nim udusić. Siedzę na swoim wyznaczonym krześle pod tylną ścianą – obecna, lecz niebiorąca udziału, widziana, lecz niesłyszana – i próbuję ignorować pełne dezaprobaty spojrzenie matki, które raz po raz przemyka w moją stronę.
W ogóle nie powinnam tu być. Spotkania rady są dla mnie zazwyczaj zamkni






