Sage
Moje palce drżą lekko, gdy przebieram zioła, nazbyt świadoma szlachetnych wilków śledzących każdy mój ruch. Ich szepty podążają za mną niczym cienie przez skrzydło szpitalne, do którego dziś rano przybyło więcej wojowników z ranami, które nie chcą się goić.
– Jaka szkoda – niesie się wyraźnie głos Victorii. – Te obrażenia się pogarszają, zamiast poprawiać. Prawie tak, jakby ktoś ingerował w p






