Perspektywa Amelii
Nigdy w życiu nie byłam świadkiem takich uroczystości, więc obserwowałam to wszystko jak zahipnotyzowana. Stałam obok Leonarda z naszymi splecionymi palcami. Ceremonia ślubna dobiegła końca. Byłam teraz oficjalnie jego żoną – jego Luną. Duma rozpierała mi pierś.
Ale nawet gdy otulała nas święta więź, czułam na sobie ciężar spojrzeń zgromadzonych. Wiedziałam, że krążą o mnie szep






