Perspektywa Leonarda
Zabrałem Amelię z powrotem do domu, gdzie, jak zwykle, zjadła solidną porcję. Już wcześniej poleciłem w myślach Vicky, by przygotowała wszystkie jej ulubione potrawy. Była nie tylko zmęczona; straciła też mnóstwo krwi.
Przypomniałem sobie dzień, w którym zobaczyłem ją po raz pierwszy. Chuda i wygłodzona. Nawet wtedy w żołądku zaciskało mi się z oburzenia na widok tego, jak bar






