Z perspektywy Leonarda
To nie były tylko obchody z okazji narodzin moich nowonarodzonych szczeniąt. Nie, to było coś znacznie większego. Po raz pierwszy od wielu pokoleń, wręcz stuleci, linia krwi Obsydianowego Kła była wolna. Klątwa, która prześladowała moją rodzinę — zabijająca każdą kobietę dającą życie dziedzicom — przeminęła. W końcu mogłem odetchnąć bez obawy, że stracę Amelię. Mogłem trzyma






