W lochach Biura Federalnego ze szczelin w kamieniach wydobywał się zapach stęchlizny, który owijał się wokół kostek Eloise niczym zimny, mokry wąż.
Jej więzienny strój śmierdział ostrym, kwaśnym odorem.
Szorstki materiał ocierał jej skórę, aż stała się boleśnie obtarta.
Nawet w tak opłakanych warunkach, w oczach Eloise wciąż płonęła nieugięta iskra nadziei.
Eloise pomyślała: „Henry z pewnością mni






