W obliczu niezbitych dowodów z twarzy Portera odpłynęły wszelkie kolory.
Osunął się na ziemię, a jego głos drżał, gdy mówił: "Jestem winny."
W tym momencie to, czy przyznał się do winy, czy nie, nie miało już znaczenia.
Jednak gdyby nie przyznał się do winy, pociągnęłoby to za sobą cały Dwór Porterów.
Nie miał wyboru.
"Mów, kto jest twoim wspólnikiem?" Zaryczał Król, nie wierząc, że Miasto Pidence






