— To, że mówisz, że nie zostały skradzione, nie czyni tego prawdą. Idąc tym tokiem myślenia, mogłabym powiedzieć, że te szachy są moje — zakpiła kobieta.
Sloane ją zignorowała. Podniosła jedną z figur, a jej głos brzmiał chłodno i czysto. — Jeśli wasze oczy nie działają, przyjrzyjcie się lepiej. Zestaw rodziny Langley nie wygląda w ten sposób.
Jej smukłe palce trzymały figurę nieruchomo w świetle






