languageJęzyk

Rozdział 5 Bez stopnia naukowego

Autor: Emilie Larue4 maj 2026

Sloane w milczeniu dokończyła makaron na swoim talerzu, nie zostawiając ani kęsa. Minęło dużo czasu, odkąd jadła makaron, który smakował tak dobrze.

Na talerzu pozostał jedynie seler, wyraźnie odcinający się od reszty. Sloane odłożyła sztućce, wstała i spojrzała na pozostałych. „Skończyłam”.

Eleanor pośpiesznie sięgnęła po jej talerz. „Prawie nic nie zjadłaś. Pozwól, że nałożę ci więcej makaronu”.

„Nie trzeba. Wychodzę. Smacznego”. Sloane nie chciała dalej kręcić się w kółko z Sinclairami. Odwróciła się i odeszła bez wahania.

„Sloane, mówiłaś, że zostaniesz w domu”. Głos Eleanor drżał z paniki, przypominając szloch. Jej krzesło z głośnym zgrzytem przesunęło się po podłodze, gdy wstawała.

Julian wstał i podtrzymał Eleanor. Spojrzał na Sloane, a w jego oczach malowało się poczucie winy zmieszane z dezaprobatą.

Sloane lekko zmarszczyła brwi. Jej dłonie opuszczone wzdłuż ciała zaczęły drżeć. Nie znosiła tego dźwięku. Przypominał jej o trzech miesiącach znęcania się w więzieniu.

Zwalczyła chęć ucieczki i spuściła wzrok. Jej głos był spokojny. „Wrócę”.

Mówiąc to, Sloane nie zatrzymała się już i szybko zniknęła im z oczu. Gdy odeszła, Derek odłożył sztućce.

*****

Sloane wyszła za bramę Willi Sinclairów i wyjęła telefon. Otworzyła ostatnią wiadomość. Właśnie przyszła nowa – był to adres z prośbą o przybycie na rozmowę kwalifikacyjną.

Sloane nie kojarzyła tej lokalizacji. Jej palec na kilka sekund zawisł nad ekranem. Postanowiła najpierw opuścić osiedle willowe.

Trzy lata w więzieniu sprawiły, że Sloane całkowicie wypadła z rytmu świata. Przejście z dzielnicy willowej do najbliższego przystanku autobusowego zajęło jej czterdzieści minut.

Gdy wsiadła do autobusu, zdała sobie sprawę, że przystanek nie znajduje się w pobliżu wskazanego adresu. Resztę drogi będzie musiała pokonać pieszo.

Sloane wyjrzała przez okno na ulicę. Przejechało obok niej BMW, a jej wzrok zatrzymał się na aucie.

Przez otwarte okno samochodu zobaczyła, że Julian odwrócił się, by coś powiedzieć. Obok niego siedziała Chloe, uśmiechając się słodko.

Sloane odwróciła wzrok bez żadnego wyrazu twarzy. W chwili, gdy BMW ich mijało, w autobusie rozległ się komunikat o przystanku.

„Jules, na co się patrzysz?” zapytała Chloe.

Julian ocknął się i pokręcił głową. „Na nic”. Wydawało mu się, że widział Sloane w autobusie.

Sloane zajęło dwie minuty, by zapytać przechodnia o drogę. Szła ze spuszczoną głową, majstrując przy telefonie. Wiedziała, czym jest nawigacja, ale nigdy wcześniej z niej nie korzystała. To był jej pierwszy raz.

Po kilku próbach i błędach Sloane udało się wpisać cel podróży. Idąc za wskazówkami mapy, dotarła do wysokiego budynku – to było to miejsce.

Sloane schowała telefon i weszła do środka. Dziewczyna w recepcji zatrzymała ją. „W jakiej sprawie? Czy jest pani umówiona?”

„Potrzebuję zaproszenia, żeby tylko wejść? Przyszłam na rozmowę o pracę”. Sloane nie spodziewała się, że rygor będzie aż tak duży, i zaczęła się zastanawiać, czy w ogóle uda jej się dziś dostać do środka.

Recepcjonistka zmierzyła ją wzrokiem od stóp do głów i powiedziała zniecierpliwiona: „Dlaczego przychodzi pani na rozmowę po południu? Winda jest tam. Trzecie piętro”.

Sloane lekko zmarszczyła brwi, myśląc, że powinna to wyjaśnić. Zanim jednak zdążyła się odezwać, recepcjonistka spojrzała za nią i nagle zmieniła ton na radosny i usłużny. „Panno Dunn, przyszła pani do pracy?”

Sloane obejrzała się za siebie, nic nie powiedziała i ruszyła prosto w stronę windy. Gdy dotarła na trzecie piętro, wysłała wiadomość: [Jestem na miejscu.]

Szybko znalazła pokój z tabliczką „Pokój Przesłuchań/Rozmów Reutacyjnych” i zapukała.

„Proszę wejść” – odezwał się ktoś ze środka.

Pchnęła drzwi. Wewnątrz siedzieli mężczyzna i kobieta.

Oboje spojrzeli na nią, sprawiając wrażenie nieco skonsternowanych. Kobieta wskazała krzesło naprzeciwko nich i zapytała: „Pani na rozmowę? Proszę chwilę poczekać. Osoba prowadząca rekrutację jeszcze nie dotarła”.

Sloane lekko skinęła głową i usiadła cicho, czekając.

Niedługo potem drzwi znów się otworzyły.

„Panno Dunn” – powiedzieli niemal jednocześnie kobieta i mężczyzna.

Sloane obejrzała się. To była ta sama piękna kobieta, którą widziała na dole – dyrektor Veronica Dunn.

Veronica wyglądała na poirytowaną. Omiotła Sloane wzrokiem i zapytała: „Dlaczego zjawia się pani na rozmowę o tej porze?”. Zanim Sloane zdążyła odpowiedzieć, Veronica dopytała: „Jaki ma pani kierunek studiów?”

Sloane zmarszczyła brwi. Zanim trafiła do więzienia, właśnie otrzymała list z informacją o przyjęciu na studia. Nigdy nie miała okazji ich zacząć.

Ale zdążyła już przerobić pełny program studiów, włączając w to zaawansowane projekty. Pod względem wiedzy była więcej niż wykwalifikowana.

„Nie studiowałam” – odpowiedziała Sloane.

Twarz Veroniki natychmiast stężała, a ona sama warknęła: „Kto pani powiedział, żeby zjawiać się na rozmowę bez wyższego wykształcenia?”

Sloane otworzyła usta, by wyjaśnić sytuację, ale Veronica jej przerwała: „To nie jest jakaś podrzędna firma, która zatrudnia ludzi bez dyplomu. Nie obchodzi mnie, kto panią przysłał. Tutaj nie ma dróg na skróty. Proszę wyjść”.

Sloane gwałtownie wstała, a jej oczy były spokojne i zimne, gdy utkała wzrok w Veronice. „Po pierwsze, dyplom nie jest jedynym dowodem umiejętności. Po drugie, i tak nie sądzę, by pani firma była dla mnie odpowiednia”.

„Ty...” Veronica podniosła rękę, gotowa znów krzyknąć, gdy drzwi otworzyły się po raz kolejny.

W momencie, gdy Veronica zobaczyła, kto wszedł, cała jej postawa uległa zmianie. Twarz rozpromieniła się w uśmiechu. „Panie Sinclair, Chlo, dlaczego do mnie nie zadzwoniliście? Zeszłabym po was na dół”.

Chloe wyglądała na zaskoczoną widokiem Sloane. „Sloane, co ty tu robisz? Przyszłaś na rozmowę? Ale minimalnym wymogiem jest tytuł magistra, a ty przecież nawet nie byłaś na studiach”.

Mówiąc to, przewróciła oczami i przygryzła wargę. „Jules, Sloane nie spełnia kwalifikacji. Może powinnam oddać jej swoje miejsce?”

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki