Amy
– Mam nadzieję, że nie jest ci smutno z tego powodu, że zabieram Luke'a na Jesienny Bal. Wiesz, zaprosił mnie tylko dlatego, że uratowałam mu życie i czuł się zobowiązany. W sensie, to nie tak, że mu się podobam czy coś.
Willa uśmiecha się do mnie, trzymając ręce we włosach. Stoi przed lustrem w łazience i poprawia fryzurę przed meczem futbolowym, który zaraz będziemy oglądać.
– Wcale nie jest






