**Amy**
Zbiorowe westchnienie odbija się echem po jadalni. Prawie zapomniałam, że mamy widownię, ale tak naprawdę nie ma to nawet znaczenia. Nasi rodzice mogą być na nas wściekli, jak tylko chcą. Jestem pewna, że moją mamę obrzydza to, że okazuję uczucia mojemu przyrodniemu bratu, ale nie zrezygnuję z Noaha.
Spoglądam w jego oczy. Na jego twarzy maluje się dezorientacja, która powoli ustępuje miej






