Cały dzień udawało mi się trzymać w cieniu i unikać Vespery. Zrealizowałam całą listę zadań, upiekłam dekadenckie ciasto z masłem orzechowym i polewą krówkową, a nawet nadrobiłam trochę papierkowej roboty, z którą Staruszek był do tyłu. Była prawie czwarta po południu, a ja byłam już w mieszkaniu, odświeżając się przed kolacją. Planowałam pójść do recepcji, żeby przywitać Kaelena, gdy tylko przyje






