Lilly ruszyła stanowczo w stronę Stephena, stawiając powolne, równe kroki.
W kąciku ust Stephena pojawił się nikły ślad samozadowolenia. W następnej chwili Lilly chwyciła go za kostkę i z impetem cisnęła nim o siatkę pętającą duchy!
– Trzask!
W tym jednym ciosie kryła się potężna siła. Uderzenie to wstrząsnęło siatką pętającą duchy.
Stephen nigdy nie przypuszczał, że Lilly mogłaby naprawdę zrobić






