Pielęgniarka Jenn omal nie krzyknęła i nagle podniosła głowę – zobaczyła stojącego przed nią staruszka w staromodnym, czarnym ubraniu, który patrzył prosto na nią.
Podpierał się na kulach, a jego twarz była blada.
Ten starzec wydawał się znajomy, chyba już go kiedyś widziała.
Jednak uznała, że to po prostu jakiś starszy pan, który wybiegł z domu sąsiada, i wrzasnęła gniewnie: „Wariat! Po co stoisz






