Lilly wskazała na dom strachów i krzyknęła z podekscytowaniem do Brysona: „Spójrz! Właśnie tam dziewczyna powinna iść, by się dobrze bawić!”.
Zawsze łagodny Bryson stał przed domem strachów jak sparaliżowany. Pozwolił wiatrowi muskać go i mierzwić mu włosy.
Próbował zachować spokój i łagodność: „Lilly, jesteś pewna, że chcesz to zrobić?”.
Lilly kiwnęła głową z determinacją: „Tak, jestem całkowicie






