W mrocznym, wymarłym lesie upiornie blada zjawa kobiety w czerwieni stanęła bezszelestnie tuż za plecami Veroniki i starszego rodu.
Zaledwie ułamek sekundy temu starszy strofował Veronicę za głupi lęk przed duchami, by w następnej chwili niemal zsikać się ze strachu w spodnie!
Wtedy Panna Młoda w Sukni Ślubnej stojąca za jego plecami uśmiechnęła się szeroko, ukazując upiorne zęby, i rzekła cichym






