Z perspektywy Rosaline
„Daję ci kilka minut, żebyś to przemyślała i podjęła decyzję jeszcze raz” – powiedziała lekarka, patrząc na mnie.
Wzięłam głęboki oddech i wpatrywałam się w monitor. Czarno-szary obraz się poruszał; w jego centrum znajdowała się maleńka, choć wyraźna kropka.
„Czy ono bije?” – zapytałam, przełykając ślinę. Z każdą mijającą sekundą moje mięśnie napinały się coraz bardziej.
„Tak. Serce bije” – wymamrotała lekarka, a ja opuściłam wzrok. Obrazy wszystkiego, co wydarzyło się między mną a Dominicem, przemknęły mi przed oczami niczym seria przebłysków – każde nasze spotkanie, w tym ta noc, kiedy oddaliśmy się sobie nawzajem. Oboje byliśmy pijani i to, jak się złączyliśmy. „Ach” – wzięłam głęboki wdech, zamykając oczy.
Nie wiedziałam, co robić. To było moje dziecko. Ale to dziecko było owocem jego zdrady. To, co nas łączyło, było nie tylko kontraktem, ale czystą zemstą na Kellenie.
„To dziecko jest twoje, Rosaline” – powiedziała lekarka. „Ty jesteś matką”. Spojrzała na mnie i delikatnie pogładziła mnie po brzuchu. Samotna łza spłynęła po moim policzku, gdy przypomniałam sobie, co oznaczała dla mnie matka. Zawsze za nią tęskniłam, a po śmierci ojca jeszcze bardziej.
Straciłam wszystkich.
„Nie chcę tego robić” – zdecydowałam, bo nie chciałam stracić kolejnego życia. „Chcę zatrzymać dziecko” – powiedziałam, siadając na łóżku. Lekarka uśmiechnęła się, patrząc na mnie, i skinęła głową.
„Jesteś bardzo młoda, Rosaline, a twoje ciało jest słabe. Przepiszę ci leki, które musisz codziennie przyjmować” – powiedziała, a ja skinęłam w milczeniu głową, ocierając łzy.
„Powinnam już iść” – wymamrotałam, schodząc z łóżka.
Po powrocie do domu położyłam się na łóżku. Papiery rozwodowe, czy też dokumenty rozwiązania kontraktu, zdawały się we mnie wpatrywać. Odesłał je z powrotem bez podpisu i dołączył do nich liścik. Nie miałam odwagi czytać żadnych notatek. Nie, kiedy jego dziecko było we mnie, a ja desperacko pragnęłam być od niego z daleka, jednocześnie łaknąc jego objęć.
Ale moje palce aż rwały się, by pochylić się i podnieść liścik. Nie miałam pojęcia, co w nim napisał. Biorąc głęboki oddech, chwyciłam papier i go otworzyłam.
Najpierw zauważyłam jego nieczytelne pismo, które o dziwo przypominało charakter pisma lekarki.
‘Moja droga Roseline,’
Zamrugałam nerwowo i natychmiast zamknęłam list. Pierwsze słowo od niego, a ja już czułam się słaba. Jego wersja mojego imienia zawsze była moim czułym punktem. Wizje jego osoby krążącej wokół mnie i przyozdabiającej mnie tamtego dnia tą całą perwersyjną biżuterią nagle zasiały zamęt w moim umyśle.
Usiadłam.
Otwierając notatkę ponownie, zebrałam całą odwagę, by ją przeczytać.
‘Moja droga Rosaline,
Wiem, że jesteś zdenerwowana, a raczej wściekła na mnie. Wiem, że nie powinienem był wciągać cię między mnie a Kellena. Ale to nigdy nie było w planach. Chciałem tylko, by Kellen cierpiał. W dniu, w którym się poznaliśmy, to znaczy, kiedy na mnie wpadłaś, a potem zaproponowałaś ślub. Właśnie wtedy zdecydowałem się z tobą ożenić. Przysięgam, że nie miałem w planach cię zranić. Proszę, błagam, wróć. Tęsknię za tobą. Potrzebuję cię. Bez ciebie moje własne ciało mnie zdradza; pożera mnie od środka. Potrzebuję cię, Roseline. Proszę, wróć i oddaj mi mój oddech.’
Zgniotłam list i odrzuciłam go od siebie. Świeże łzy spłynęły po moich policzkach, a ja zacisnęłam szczękę. Nigdy więcej się do niego nie zbliżę, przenigdy.
Ale dziecko mogło potrzebować ciepła swojego ojca. Może to przez jego obecność we mnie tak za nim tęskniłam. Zdradził mnie, wykorzystywał przez wiele dni, pieprzył mnie na każdy możliwy sposób; nigdy do niego nie wrócę.
Nagle zadzwonił mój telefon i spojrzałam na identyfikator dzwoniącego: ‘Dominic Martinez.’
Było po jedenastej w nocy, a ja nie miałam ochoty odbierać. Odrzuciłam połączenie, a wtedy nagle wyskoczyła wiadomość. Z oczywistych powodów nie mogłam się powstrzymać przed jej przeczytaniem.
‘Tak bardzo za tobą tęsknię, Rose. Tak cholernie cię potrzebuję. Moje ciało aż rwie się do ciebie. Umrę. Nie potrafię nawet wrócić do domu i zasnąć we własnym łóżku.’
Przełknęłam cicho ślinę i odsunęłam od siebie telefon. Zamykając oczy, próbowałam ponownie zasnąć, ale nagle wzdrygnęłam się na dźwięk klaksonu samochodowego.
Natychmiast wstałam i podbiegłam do okna. Gdy tylko zauważyłam maybacha Dominica, moje serce zabiło szybciej. Był tutaj. Był tuż przed moim domem.
Co ja mam teraz do cholery zrobić?
Kolejny dźwięk wiadomości sprawił, że pobiegłam w stronę telefonu i natychmiast go otworzyłam.
‘Jestem przed twoim domem, kochanie; proszę, błagam, porozmawiaj ze mną,’
Wzięłam głęboki wdech i zdezorientowana schowałam twarz w dłoniach. Nie mogłam się z nim spotkać, nie wtedy, gdy miałam w łonie jego dziecko. Na litość boską, zdradził mnie.
‘Proszę.’ Pojawiła się kolejna wiadomość, a ja przygryzłam wargi. Moje stopy również zaczęły mnie zdradzać, ruszając w stronę drzwi i schodząc po schodach. Po śmierci mojego ojca większość personelu została zredukowana, głównie osoby, które były tam wyłącznie po to, by mu pomagać. Wszyscy chodzili spać około 22:00, więc nikt nie wiedział, że tu przyjechał.
Starałam się zachowywać tak cicho, jak to tylko możliwe. Mimo że był to mój własny dom, nadal nie chciałam żadnych skandali. Nasz związek od miesiąca był głównym tematem w mediach. Najpierw zerwałam zaręczyny z Kellenem, potem pospiesznie poślubiłam Dominica i wyprowadziłam się z jego domu. Na całe szczęście nikt nie wiedział, że nasze małżeństwo było kontraktem na pół roku, a ja zaledwie po miesiącu chciałam dać mu rozwód.
Dotarłam do drzwi, dyskretnie przekręciłam gałkę i je pchnęłam. Mój wzrok padł na Dominica. Minęły ponad dwa tygodnie, odkąd widziałam go po raz ostatni.
„Co ty tu do cholery robisz?” – zapytałam, patrząc, jak opiera łokieć o górną futrynę drzwi i pochyla się do przodu. Włosy opadały mu na czoło; jego oczy wyglądały na zaczerwienione mimo słabego oświetlenia. Odgłosy owadów dobiegające z ogrodu były głośne.
„Kocham cię” – powiedział po raz kolejny, a ja zauważyłam chrypkę w jego głosie. Przełknął ślinę.
„Jesteś pijany?” – nie mogłam się powstrzymać przed zadaniem tego pytania. Nagle potknął się lekko, a ja natychmiast spróbowałam go podtrzymać. Był niesamowicie ciężki.
„Proszę, błagam, pozwól mi ze sobą spać. Umrę, Rose, kurwa, umrę. Moje leki nie działają” – wymamrotał pijackim głosem, a ja od razu kazałam mu być cicho.
„Ciii, służba śpi.”
„Okej, ciii, rozumiem. Ale proszę, kochanie, proszę, tylko ten jeden raz” – niemal błagał, obejmując mnie ramieniem wzdłuż barków. Kiedy wciągnęłam go do środka, zamknęłam za nim drzwi.
Miał na sobie czarny garnitur z marynarką założoną na białą koszulę.
„Musimy wejść na górę” – powiedziałam. Wiedziałam, że popełniam błąd. Nienawidziłam go, ale nie chciałam, żeby zginął w wypadku samochodowym, prowadząc w stanie nietrzeźwości.
I chciałam wierzyć, że to był ostatni raz, kiedy go widzę. Kiedy wytrzeźwieje, wyrzucę go z pokoju, z mojego domu i z mojego życia już na zawsze.
Powoli wspinał się po schodach i oboje dotarliśmy do naszego pokoju. Popychając drzwi, wpuściłam go do środka, a on nagle się uśmiechnął.
„Wreszcie jest tu moje kochanie” – powiedział, a ja zadrżałam na wzmiankę o słowie »kochanie«. Przez sekundę obawiałam się, że wie o dziecku. Nigdy nie mógł się dowiedzieć. Gdyby kiedykolwiek się o tym dowiedział, nie pozwoliłby mi odejść ze swojego życia.
Pomogłam mu usiąść na łóżku, a on położył się na plecach. Klękając przed nim, chwyciłam za jego buty i zaczęłam je rozwiązywać. Nagle wziął głęboki oddech i usiadł.
„Chodź do mnie, Rose” – powiedział, chwytając moją dłoń i zmuszając mnie, bym usiadła na kolanach obok niego. Pochylając się, szybko zdjął buty i spojrzał na mnie.
Jego szare oczy spojrzały w moje i przez chwilę poczułam się tak, jakby rzucił na mnie urok. „Czego pragniesz, Rose? Powiedz mi, co sprawi, że mi wybaczysz. Zrobię wszystko, o co tylko poprosisz. Wiesz, że nie potrafię trzymać się od ciebie z daleka, nie po tym, gdy wiem, co potrafisz sprawić, że czuję. Z nikim innym tego nie czuję, Rose, z nikim” – mówił lekko łamiącym się głosem, a ja pokręciłam głową.
„Przedłożyłam siebie ponad wszystkich innych, Dominic. Miałeś swoją szansę i koncertowo ją zepsułeś” – powiedziałam. Przełknął ślinę, skinął głową, po czym nagle objął mnie ramionami i posadził na swoich kolanach; moje nogi były rozchylone, a kolana wciśnięte po obu stronach jego talii.
„A co z moimi potrzebami? Wiesz, że tylko ty potrafisz mnie zadowolić, okiełznać i czynić ze mną cuda” – jego głos opadł nisko, a ja przygryzłam wargę.
„Dominic, to jest złe” – poczułam, jak jego dłoń ściska moją talię i delikatnie przyciąga mnie do siebie. Moja klatka piersiowa docisnęła się do jego piersi i zauważyłam, jak chłonie mój zapach. Zadrżałam lekko, gdy jego wzrok opuścił się na moje usta. „Powiedz mi, czy mam umrzeć? Bo po tobie nie zniosę w swoim łóżku żadnej innej kobiety. Nie chcę czuć zapachu nikogo poza tobą. Próbowałem przedawkować leki, ale to nie pomaga. Minęły tygodnie i w tym tempie skończę w szpitalu psychiatrycznym” – wyszeptał mi wprost do ucha, a ja przełknęłam ślinę, nerwowo mrugając.
Nie powinnam była tego robić. Nie tego chciałam, i nie powinniśmy tego robić, ani teraz, ani nigdy.
„To tylko seks, Dominic. Każda kobieta ma cipkę i wiele z nich chętnie ci swoją odda” – zdołałam powiedzieć pomimo reakcji mojego ciała, które mnie zdradzało. Moje wnętrze stawało się wilgotne w kontakcie z jego udami, a wiedza o tym, że jego kutas już pęcznieje, nie pomagała.
„Ale ja potrzebuję twojej; potrzebuję twojego zapachu, twoich jęków, twoich dreszczy, wszystkiego, co twoje” – powiedział, a ja powoli pokręciłam głową.






