Rosaline POV
Mój telefon zawibrował, a ja natychmiast go podniosłam, gdy Dominic odłożył swój na szafkę w samochodzie.
„Jak się miewa moje maleństwo? Jadłaś już czy nie? Tak bardzo za tobą tęsknię”
Napisał do mnie. Wzięłam głęboki wdech i wyłączyłam telefon. Jak on mógł?
Co więcej, kim, do cholery, była ta dziewczyna, z którą się relaksował? Wczoraj płakał i błagał mnie o przebaczenie, a dzisiaj był w pełni gotowy, by wyluzować się i pieprzyć inną.
Nie mogłam mu uwierzyć.
— Czy wszystko w porządku? — Głos Kellena wyrwał mnie z zamyślenia, a ja zauważyłam jego lekko zmartwioną twarz.
— Och, tak — uśmiechnęłam się i spojrzałam na nasze nadchodzące jedzenie.
— Zamówiłem dla ciebie włoskie. Jest tu naprawdę dobre — powiedział, a ja poczułam, jak burczy mi w brzuchu z głodu, gdy kelner podszedł ze świeżo upieczoną lasagną i pizzą. Pachniało obłędnie i nie mogłam się powstrzymać, by od razu nie zacząć jeść.
Ale mój wzrok po raz kolejny powędrował w stronę Dominica, w dół na balkon, i zobaczyłam, jak uśmiecha się i patrzy na tę dziewczynę. O czym oni we dwoje mogli rozmawiać?
— Och — powiedział Kellen, a ja natychmiast odwróciłam się, by na niego spojrzeć; jego wzrok podążał za moim.
— To… Dominic — stwierdził, a ja spuściłam wzrok, przełykając nerwowo ślinę, na co on lekko odchrząknął.
— Bardzo mi przykro. Nie chciałem zrujnować ci kolacji. Gdybym miał choć cień podejrzenia, że ta dwójka tu przyjdzie, nie zarezerwowałbym tego miejsca. Ale jeśli chcesz, wciąż możemy pójść gdzieś indziej — powiedział, a ja pokręciłam powoli głową z lekkim uśmiechem.
To było z jego strony bardzo troskliwe. — Nie ma takiej potrzeby — odparłam.
Zapadła między nami krótka cisza, po czym nie potrafiłam powstrzymać się od pytania: — Tak przy okazji, kim ona jest? Znasz ją? To znaczy, powiedziałeś „ta dwójka” — rzuciłam, patrząc na nich i lekko się śmiejąc. Spuścił na moment wzrok i skinął głową.
— Znam. To Sophie. Była dziewczyna Dominica. — Gdy tylko skończył, poczułam ukłucie w klatce piersiowej i spojrzałam na łyżkę w swojej dłoni, którą obracałam na talerzu.
— Och. — Byłam zbyt zszokowana, by coś powiedzieć. Nagle zapragnęłam stąd uciec. Musiałam jednak zachować spokój. Dlaczego tak bardzo mnie to ruszało, że siedział i rozmawiał ze swoją byłą dziewczyną? Chciałam rozwodu, a cokolwiek miałby robić po rozwodzie, po opuszczeniu mnie, nie powinno mnie obchodzić.
Ale tak nie było. Wzięłam głęboki wdech, próbując usiąść prosto.
— Przepraszam, potrzebuję chwili — powiedziałam, a Kellen wstał. Spróbowałam odsunąć krzesło. Było ciężkie, a robiąc to, skręciłam stopę i pochyliłam się do przodu; szklanki w pośpiechu spadły ze stołu, a wszyscy spojrzeli na nas.
Nawet Dominic podniósł wzrok na balkon i nasze oczy się spotkały.
Poczułam falę prądu przepływającą przez moje ciało i natychmiast odwróciłam wzrok. Zauważyłam, jak szybko opuszcza swoje krzesło i biegnie na górę.
Zanim zdążyłam zrobić choć kilka kroków od stolika, zobaczyłam Dominica, który zbliżał się do mnie i zapytał:
— Co ty tu, do cholery, z nim robisz? — Jego głos był cichy, ale zły. Nie tylko zły, ale wręcz groźny. Rzucił Kellenowi mordercze spojrzenie, a ja wzięłam głęboki wdech, żeby się uspokoić.
— Mogę zadać to samo pytanie — odparłam, patrząc na jego byłą dziewczynę idącą z tyłu, a on obejrzał się za siebie i na moment zamknął oczy.
— To tylko przyjacielskie spotkanie — powiedział, a ja cmoknęłam z dezaprobatą i skinęłam głową.
— Och, rozumiem, więc nie możemy wam przeszkadzać — rzuciłam, patrząc na Kellena, a on zacisnął szczękę.
— Nie ma mowy, wracamy teraz do domu — stwierdził, a ja spojrzałam na niego.
— Jak możesz tak mówić? Jestem tu na kolacji z Kellenem i jeśli zechcę wyjść, to wyjdę z nim — powiedziałam, a on natychmiast pokręcił głową.
— Rose, nie daję ci żadnego wyboru. Wychodzimy. Nie mogę ufać temu człowiekowi — rzekł, a ja zmarszczyłam brwi.
— A kim ty jesteś i czyjego pozwolenia potrzebuję, by wybierać sobie osobę, którą chcę mieć w swoim otoczeniu? — zapytałam, podnosząc głos. Przewrócił oczami i pokręcił głową.
— Załatwimy to w domu — powiedział, wpatrując się w moje oczy. Spojrzałam na niego gniewnie. — Chodźmy — dodał, pociągając mnie lekko za rękę, a ja natychmiast go odepchnęłam i oblałam go pełnym kieliszkiem wina.
— Nie — mruknęłam, mijając go, schodząc po schodach i w końcu wychodząc z restauracji. Moje serce biło w szalonym tempie; zamknęłam oczy, czując, jak zimne powietrze uderza mnie w twarz. Temperatura nagle wzrosła.
Nagle poczułam parę rąk oplatających mnie od tyłu. Od razu rozpoznałam ten zapach — papierosy i wino, którym przed chwilą go oblałam. W milczeniu przytulił mnie od tyłu i sama nie wiedziałam dlaczego, ale sprawiło to, że znikąd zalałam się łzami.
— Przepraszam, maleństwo — wyszeptał mi do ucha. Nagle ktoś uchwycił nas w kadrze. Jasny błysk flesza aparatu uderzył mnie w oczy, a ja natychmiast odwróciłam się i ukryłam twarz w jego klatce piersiowej.
— Chodźmy stąd — powiedział, zdejmując marynarkę i okrywając mnie nią. Pomógł mi dojść do samochodu, który podprowadził jego szofer, a ja wsiadłam bez walki.
W tej chwili czułam się niesamowicie bezbronna.
Byliśmy we dwoje na tylnym siedzeniu jego limuzyny, otoczeni całkowitą prywatnością. W milczeniu położył dłoń na moich udach, a drugą objął mnie za ramię. Przysunęłam się do niego i oparłam głowę na jego klatce piersiowej.
— Tak bardzo cię nienawidzę — odezwałam się, wybuchając płaczem, a on pocałował mnie w czoło.
— Wiem, wiem, że tak bardzo mnie nienawidzisz, sam się o to prosiłem — odparł, a ja wzięłam głęboki wdech i odsunęłam się od niego. Kilka minut temu rozmawiał ze swoją byłą dziewczyną w barze, a to nie był moment, w którym powinnam opuszczać gardę.
Siedział w milczeniu przez kilka sekund, po czym zaczął rozpinać koszulę. Wino zostawiało wyraźny ślad na bieli.
— Rose, ufaj każdemu mężczyźnie, byle nie Kellenowi — powiedział powoli, a ja podniosłam wzrok, by na niego spojrzeć. Jego oczy wydawały się ciemne, zmęczone i zmartwione.
— Uważam, że Kellen i ja jesteśmy bardzo podobni. Oboje zostaliśmy przez ciebie rozegrani i tak to już jest. Mówiąc ściślej, to on był moim pierwszym wyborem, moją miłością. Nigdy nie marzyłam o ślubie z tobą. Marzyłam o nim i to nie z jego winy mnie zdradził — powiedziałam, a on wziął głęboki wdech i skinął głową.
— Zdrada to wybór, ja tylko wykreowałem taką sytuację, a on zdradził. Był w pełni świadomy; wiedział, co robi. Zdradził cię, ale dlatego, że sam tego chciał. I zaufaj mi, nawet gdybym to nie był ja, bardzo szybko po ślubie odkryłabyś jego pozamałżeńskie romanse lub zdrady — odrzekł, a ja przygryzłam wargi.
— Dokładnie tak samo jak ty. Wczoraj błagałeś i płakałeś o moje przebaczenie, a dzisiaj byłeś zrelaksowany i tryskałeś humorem w towarzystwie swojej byłej dziewczyny — wykrzyknęłam. Odłożył koszulę na bok, a ja spojrzałam na jego nagą klatkę piersiową. Wyglądał cholernie pociągająco, teraz nawet jeszcze lepiej. Może to moje ciążowe hormony sprawiały, że tak się czułam. Pociąg do ojca swojego dziecka to nie było nic nowego.
— To było tylko przyjacielskie spotkanie. Niedawno poroniła i potrzebowała kogoś, z kim mogłaby porozmawiać — stwierdził, a gdy tylko wspomniał o poronieniu, wyobraziłam sobie krew i nagle zrobiło mi się niedobrze.
Natychmiast zakryłam usta dłonią, a on zmarszczył brwi w dezorientacji.
— Wszystko w porządku? — zapytał, a ja szybko uszczypnęłam się w nos i skinęłam głową. — Ta, po prostu chciało mi się kichać. — Miałam nadzieję, że dobrze to zatuszowałam. W żadnym wypadku nie mogłam pozwolić, by dowiedział się, że jestem w ciąży; poruszyłby niebo i ziemię, żeby zmusić mnie do zostania z nim.
A pośrodku stał mój szacunek do samej siebie. Skoro potrafiłam zostawić Kellena za zdradę, mogłam też zostawić Dominica za to, jak mnie oszukał. Nie byłam damą w opałach.
Pamiętając o tym, natychmiast powiedziałam:
— Proszę, odwieź mnie do domu.
Przygryzł dolną wargę i zapytał:
— Mogę tam zostać? — Pokręciłam głową.
— Dlaczego? — drążył, pochylając się i dotykając mojej szczęki, by zmusić mnie do uniesienia twarzy i spojrzenia na niego.
— Boisz się, że skończysz pieprząc się ze swoją łóżkową zabawką? — powiedział, a na moich policzkach znikąd wykwitł rumieniec. Nie do wiary, flirtował ze mną w tak poważnej sytuacji.
Zachowałam jednak spokój i odpowiedziałam: — Obawiam się, że to mogłoby skomplikować nasz rozwód.
Wziął głęboki wdech i pochylił się bliżej moich ust.
— Do którego nie dojdzie, ani teraz, ani za sześć miesięcy, ani nigdy — stwierdził, a ja natychmiast go odepchnęłam.
— To było tylko małżeństwo kontraktowe na zaledwie sześć miesięcy. Nawet nie waż się marzyć, że zatrzymasz mnie przy sobie na dłużej — podniosłam nieco głos, a on tylko się uśmiechnął i przygryzł wargi.
— W porządku; nie ośmielę się marzyć o zatrzymaniu cię przy sobie. Po prostu spakuję swoje rzeczy i przeprowadzę się do ciebie — powiedział, a ja natychmiast odwróciłam wzrok.
Nie, utrudniał mi to znacznie bardziej, niż myślałam. Poczułam, jak znów się do mnie przysuwa, po czym nagle chwycił mnie w talii i posadził na swoich kolanach. Moje oczy rozszerzyły się z szoku i gniewu, a wewnętrzny instynkt kazał mi mocno uderzyć go w klatkę piersiową. Zanim zdążyłam zrobić to po raz drugi, chwycił moje dłonie i wykręcił je mocno za moje plecy. Przyciągnął mnie bliżej, a ja odwróciłam wzrok, gdy nasze klatki piersiowe się zderzyły. Czułam ciepło promieniujące z jego ciała.
— Wiesz, Rose. Ty i ja jesteśmy sobie pisani. Uzupełniamy się. Zostaliśmy dla siebie stworzeni — rzekł, a ja zamknęłam oczy, próbując protestować i kręcąc głową.
— Tylko ty tak uważasz. W mojej głowie nie ma takich myśli — odparłam. Powoli pochylił się do mojego ucha, a ja poczułam mrowienie gęsiej skórki na szyi. Sposób, w jaki ssał moją szyję, powoli, namiętnie i delikatnie, sprawił, że poczułam wilgoć w swoim wnętrzu.
— To tylko twój gniew przez ciebie przemawia, droga żono. Wiem, że jesteś na mnie zła za zatajenie prawdy, ale jesteś zła dlatego, że ty też coś do mnie czujesz — wyszeptał mi do ucha, a ja natychmiast przeniosłam na niego wzrok.
Nasze twarze były blisko, a jego oczy wyglądały sennie. Przełknął ślinę i opuścił wzrok na moje usta, po czym znów spojrzał mi w oczy.
— Wiesz, patrząc teraz na ciebie, taką jak ta, mam ochotę związać ci ręce z tyłu i kazać ujeżdżać mojego kutasa, dopóki moja sperma nie napełni twojego brzucha i nie przypomnisz sobie, jak dobrze potrafię sprawić, że się czujesz — jego głos zabrzmiał głęboko i chrapliwie, przez co moje sutki stwardniały. Podniecał mnie.
Nagle przyciągnął mnie bliżej, a moja cipka otarła się o jego twarde wybrzuszenie przez moje majtki i jego spodnie.
Biorąc ostry wdech, spróbowałam spuścić wzrok i pokręciłam głową. — Dominic — wyszeptałam.
— Rose — mruknął i ponownie pociągnął mnie na swojego kutasa. — Ach — mój oddech stał się nierówny, a rzęsy mimowolnie się zamknęły.
— Powinienem? — zapytał, szepcząc mi do ucha, a moja głowa odchyliła się do tyłu.
— Obiecuję, że będę delikatny i sprawię, że poczujesz to, czego nigdy wcześniej nie czułaś — powiedział, a to sprawiało, że byłam coraz słabsza.
— Aaaach — jęk wymknął się z moich ust, gdy ponownie przycisnął swoje wybrzuszenie do mojej cipki.
— Wygląda mi to na tak — mruknął, a ja poczułam, jak zacieśnia uścisk na moich dłoniach i chwyta swoją koszulę, by je związać. Zabrakło mi tchu.
Co ja, do cholery, robiłam? Dlaczego, do diabła, nie mogłam mu uciec?






