Z perspektywy Rosaline
Po jego wyjściu ledwie mogłam zasnąć. Przez całą noc przewracałam się z boku na bok w łóżku. Próbowałam być szczęśliwa i iść przez życie własną drogą bez niego. Ale on uderzył we mnie niczym tsunami, zmywając wszystkie moje plany.
Ughhh.
Nienawidziłam go. Ale w tym właśnie był najlepszy. Wiedział, jak mnie uwieść, wykorzystując moje najsłabsze punkty, drażniąc moje czułe miejsca – i oto byłam. Ale przynajmniej dałam mu posmakować tego, co on próbował wzbudzić we mnie. Dałam mu do zrozumienia, jak bardzo był wobec mnie brutalny.
Nagle obudziłam się gwałtownie, gdy zadzwonił mój budzik. Od razu nacisnęłam przycisk drzemki, po czym wyłączyłam alarm. Biorąc głęboki oddech, wstałam z łóżka, wzięłam szybki prysznic i się odświeżyłam.
Miałam oddać projekt badawczy na uczelni.
Achlys mógł tu być w każdej chwili, żeby mnie odebrać.
Ubrałam się w koszulę i luźne spodnie, narzucając do tego brązową marynarkę. Nie mogłam pozwolić, żeby ktokolwiek zauważył coś podejrzanego.
Wiedziałam, że mój brzuch zaokrągli się dopiero za trzy miesiące, ale nie mogłam sobie pozwolić na bycie na pierwszych stronach gazet.
Związałam włosy w luźnego koka. Brak snu minionej nocy wywołał u mnie mdłości.
Głośny dźwięk klaksonu samochodu Achlysa sprawił, że się wzdrygnęłam. Natychmiast chwyciłam torebkę i dokumenty, po czym zeszłam po schodach na dół.
„Proszę pani, śniadanie” – usłyszałam jedną z pokojówek i pośpiesznie podeszłam do stołu. Biorąc dwie kanapki i kubek z kawą do ręki, wyszłam i ruszyłam w stronę czarnego mercedesa.
„Dzień dobry, Rose” – Achlys przywitał mnie flirciarskim uśmiechem, a ja odwzajemniłam ten uśmiech.
„Dzień dobry”. Otwierając drzwi, delikatnie wsiadłam, włożyłam kawę w uchwyt i zapięłam pas bezpieczeństwa.
„Wszystko w porządku?” – zapytał Achlys, przypatrując się wyrazowi mojej twarzy. Uśmiechnęłam się.
„Tak, a jak ci się układa z Alizą?” – zapytałam, a on uśmiechnął się, kiwając głową.
„Dobrze. Ale wygląda na to, że z Dominicem nie jest najlepiej” – powiedział, włączając zapłon, a ja przygryzłam usta przed zadaniem kolejnego pytania.
„Co mówiła?” – zapytałam, nie mogąc się powstrzymać. Niezależnie od wszystkiego, wcale nie chciałam, by cierpiał.
To znaczy, nie czułam do niego niczego oprócz złości, ale to nie znaczyło, że przez to, co mi zrobił, miał być przygnębiony czy coś w tym stylu. Chciałam tylko, żeby dał mi spokój, zapomniał o mnie i ruszył dalej.
Jednak to, co wydarzyło się ubiegłej nocy, z pewnością nie było posunięciem naprzód.
„Cóż, mówiła, że ostatnio bardzo dużo pije i w pracy wydaje się być rozproszony. Mnóstwo umów czeka na podpis, a on w ogóle nie zwraca na nic uwagi” – wymamrotał, prowadząc samochód w kierunku uczelni. W milczeniu wyjrzałam przez okno.
Grupa znajomych spacerowała, śmiejąc się do rozpuku, a gdy na nich patrzyłam, na mojej twarzy pojawił się słaby uśmiech.
Co ja do cholery zrobiłam ze swoim życiem? Jak do tego zaszłam? Dziewiętnaście lat – zrujnowany ślub, później ciąża, i tęsknota za rozwodem.
„Co właściwie wydarzyło się między wami?”
Dużo. Bardzo dużo wydarzyło się między nami. Sama nie wiedziałam, co dokładnie. Nie przypominałam sobie, w którym momencie zakochałam się w Dominicu, ale nie mogłam też przywołać w pamięci ani jednego intymnego momentu, w którym uważałabym, że było to udawane czy wymuszone z mojej strony. Zawsze wiedziałam, że pieszczoty, seks i chemia to dla niego nic nowego; to po prostu jego hiperseksualność, dająca o sobie znać na każdym kroku.
Ale ja nie byłam hiperseksualna. Mimo to odwdzięczałam się z równą intensywnością; jego dotyk oświetlił mój świat na zupełnie inny sposób. Utkał mnie na kobietę, kobietę mającą pragnienia, zdolną do poświęceń, doświadczającą samotności i mającą do podjęcia kilka ważnych decyzji.
„Rose.” Achlys wyrwał mnie z łańcucha przemyśleń i spojrzałam na niego.
„Tak” – odezwałam się powoli, a on położył dłoń na moim ramieniu i delikatnie mnie pogładził.
„Powiedz mi o tym, kiedy tylko poczujesz, że jesteś gotowa, by podzielić się tym ze swoim najlepszym przyjacielem. Wiesz, że jestem dla ciebie bardziej przyjacielem niż jego bratem.” Jego słowa napełniły mnie odwagą, więc skinęłam głową.
„Jasne” – odpowiedziałam, a reszta drogi upłynęła w milczeniu.
Dotarliśmy na uczelnię; rozstałam się z Achlysem, by udać się na pierwsze dwie lekcje. Profesor cały czas wykładał o biznesie, a ja z trudem skupiałam uwagę.
Siedząc w sali zajęciowej, w ostatniej ławce koło przeszklonego okna, wpatrywałam się po cichu w wiewiórki biegające po kątach z orzechami lub drobnym jedzeniem w pyszczkach i wspinające się na wysokie drzewa. Śledząc tę parę, dostrzegłam maleńkie wiewiórki w niewielkiej dziupli i karmiącą je matkę.
Patrząc na nie, zdałam sobie sprawę, o ile trudniej będzie mi wychowywać dziecko bez mojej matki. Nie miałam pojęcia, jak poradzę sobie z jego wychowaniem, ani nawet co przygotuję na kolację.
Kolacja.
Dominic gotował dla mnie wszystkie moje ulubione potrawy, kiedy byliśmy we Włoszech. Nie mogłam zapomnieć, jak kazał mi usiąść na kuchennym blacie, po czym przyrządzał pizzę, lagane i inne włoskie dania. Były pyszne.
I ironią losu było to, że nie mogłam już nigdy więcej go poprosić, żeby dla mnie ugotował. Smak nadal utrzymywał się na moim języku.
Przez ten smak przypomniały mi się nasze wczorajsze pocałunki. Był pijany, ale kiedy się całowaliśmy, trochę wytrzeźwiał. Nie pozwoliłam mu skończyć. Zasłużył na to. Zasłużył, by właśnie w ten sposób cierpieć.
Nagle wibracje telefonu wyrwały mnie z rozmyślań. Rozejrzałam się, żeby upewnić się, że cała reszta grupy uważa na zajęciach. Nauczyciel wciąż mówił o ludzkich potrzebach w zarządzaniu w biznesie.
Zapisałam temat w zeszycie, by później w ciągu dnia douczyć się we własnym zakresie.
Mój telefon znów zawibrował, a ja nie mogłam powstrzymać się przed wyjęciem go powoli z kieszeni marynarki, by przeczytać wiadomości.
Była to wiadomość od Kellena.
‘Szukam kogoś, kto potowarzyszy mi na kolacji w ramach przyjaźni. Masz ochotę?’
Na moich ustach pojawił się lekki uśmiech podczas czytania, a potem zauważyłam drugą wiadomość – od Dominica.
‘Dzień dobry, kochanie; mam nadzieję, że dobrze spałaś. Tęsknię za tobą. Wyjdziesz ze mną na randkę?’
Wzięłam głębszy wdech po przeczytaniu jego słów. Randka. Jak mógł w ogóle myśleć o randce po tym wszystkim, co wydarzyło się ubiegłej nocy? Wciąż wierzył, że jego sztuczki zadziałają.
Przygryzłam usta i nie odpisałam Dominicowi, ale napisałam Kellenowi: ‘Tak’.
Przynajmniej on próbował być przyjacielem. Wiedziałam, że to nie w pełni jego wina, że mnie zdradził. Dominic wszystko to sfingował, żeby zniszczyć w moich oczach jego wizerunek, zmusić mnie do zerwania zaręczyn i w konsekwencji pogrążyć firmę Kellena w długach.
Dominic wygrał tamtą grę, ale przegrał ze mną.
Po uczelni wróciłam do domu. Zjadłam odrobinę, po czym zajęłam się nauką i pracą domową, by na czas naszykować się na kolację. Nastawiłam budzik na godzinę 18:00.
Gdy zadzwonił alarm, wybudziłam się z krótkiej drzemki i poszłam wziąć szybką kąpiel. Po odświeżeniu stanęłam przed szafą, by znaleźć na siebie coś stosownego, co nie pokazywałoby, że jestem zainteresowana Kellenem, ale nie było też zbyt zwyczajne lub przyjacielskie.
Mój wzrok padł na obcisłą czarną sukienkę. Delikatnie zdjęłam ją z wieszaka.
Była idealna. Szybko się w nią przebrałam, a ponieważ miała odkryte plecy, zdecydowałam się nie zakładać stanika. Na szczęście dzięki cieniutkim wkładkom moje sutki nie były widoczne.
Spojrzałam na siebie w lustro i rozpuściłam swoje długie, pełne objętości włosy. Tak dawno nie zwracałam na siebie uwagi. Wyglądałam pięknie. Może to przez blask, jaki dawała ciąża.
Nie mogłam przestać się uśmiechać. Nałożyłam na usta pomadkę w odcieniu nude, pasującą do mojej karnacji. Wsuwając stopy w dwucalowe szpilki, chwyciłam za torebkę, odblokowałam telefon, by sprawdzić adres, który podesłał Kellen.
Był to lokal łączący bar i restaurację w Nowym Jorku. Wyszłam z pokoju. Schodząc po schodach, dotarłam do drzwi i powiedziałam jednej z głównych pokojówek, że będę późno.
Zamknęła za mną drzwi, a ja zadzwoniłam po kierowcę. Podstawił dla mnie czarnego bentleya i wsiadłam do środka.
„Dokąd to, proszę pani?” – zapytał, więc pokazałam mu lokalizację, a on pokiwał głową.
Jechaliśmy w milczeniu, a ponieważ napisałam już Kellenowi, że wyjechałam, po czterdziestu pięciu minutach byłam na miejscu. Restauracja była skąpo oświetlona. Bar mieścił się na parterze, natomiast sama restauracja znajdowała się wyżej, na otaczających go balkonach.
Spojrzałam w górę i zauważyłam Kellena siedzącego na krześle na balkonie. Uśmiechnęłam się delikatnie, gdy na mnie spojrzał. Gdyby Dominic nie odegrał swojej karty zemsty, to byłaby randka małżeńska między mną a Kellenem. I może to dziecko też byłoby jego.
Dał mi znak, żebym weszła na górę, co też w milczeniu uczyniłam. W tle grała delikatna muzyka, a atmosfera była wspaniała. To był jeden z najbardziej luksusowych hoteli w mieście.
Kellen wstał z krzesła i przywitał mnie luźnym uściskiem oraz drobnym pocałunkiem w policzek.
„Wyglądasz olśniewająco” – rzekł, a ja spuściłam wzrok. „Dziękuję” – odpowiedziałam grzecznie.
„Bardzo ci dziękuję, że przyszłaś na tę kolację” – dodał, odsuwając mi krzesło, a ja usiadłam.
„Um, cała przyjemność po mojej stronie.” Nie wiedziałam, co innego mogłabym powiedzieć. Prawdę mówiąc, było nieco niezręcznie. Przez to, jak nawrzeszczałam na Kellena, gdy dowiedziałam się, że mnie zdradził... Nigdy nie sądziłam, że jeszcze się spotkamy, by zjeść kolację, czy porozmawiać.
Jednak nie byłam jedyną ofiarą gier Dominica. Kellen ucierpiał w równym stopniu.
Pochylił się nad nami kelner, by podać mi szklankę wody. Biorąc mały łyk, zauważyłam, jak do restauracji wchodzi mężczyzna ubrany na czarno. Moje serce zamarło, a moje oczy rozszerzyły się z szoku, gdy zorientowałam się, że jest w towarzystwie jakiejś kobiety.
Co on do cholery tu robił? W dodatku z jakąś kobietą?






