languageJęzyk

3 ~ Zabawka na łóżko

Autor: Aeliana Thorne 23 mar 2026

Z perspektywy Rosaline

„Delikatnie, proszę” – poprosiłam, a on powoli zaczął pieprzyć mnie palcami. Otworzyłam oczy, by spojrzeć na zegar. Całe moje ciało działało przeciwko mnie. Zaczęłam kołysać biodrami, napierając na niego, gdy nagle on się odsunął, a ja na niego spojrzałam.

Wstał i wziął do ust swój palec. Przygryzłam suche wargi, obserwując, jak zlizuje ze mnie moje soki i smakuje je.

„Kocham cię” – wymamrotał cicho i zaczął odpinać klamrę paska.

„Pamiętasz swoje słowo bezpieczeństwa? Dzisiaj nie będzie już takie bezpieczne” – oznajmił, a ja przełknęłam głośno ślinę i skinęłam głową.

Zdejmując swój cienki skórzany pas, zrzucił go na podłogę. Metal uderzył o podłogę, a on zaczął rozpinać spodnie.

Moje oczy śledziły, jak rozpina suwak i wyciąga młodego Doma z jego ograniczeń. Był duży, ciemnoczerwony i twardy z silnej potrzeby. Potrzeby, którą musiał odczuwać już od tygodni.

„Prezerwatywa?” – zapytałam, a on przełknął ślinę, wyjął foliowe opakowanie z portfela i rzucił go na łóżko.

Rozwijając prezerwatywę, zawisł nade mną i zrobił coś, co zupełnie mnie zaskoczyło. Pocałował mnie w czoło.

Przygryzłam wargi, kiedy ułożył się między moimi nogami i nagle w całości we mnie wszedł.

„Ahhhhhhhhhh, kurwaaaaaa” – krzyknęłam głośno. To było brutalne.

„Arrrrghhhhh” – jęknął, po czym ujął moją twarz w dłonie, zbliżył usta do mojego ucha i zaczął tak szybko poruszać biodrami, że niemal przestałam oddychać. Łza spłynęła po moim policzku, więc chwyciłam go za biceps i szepnęłam mu do ucha:

„Wolniej, Dom” – poprosiłam. Wtedy on nagle przygwoździł obie moje dłonie nad moją głową i spojrzał mi w oczy.

„Nie dzisiaj, Rose, nie teraz; umieram; potrzebuję tego” – wymamrotał bez tchu, a ja czułam, jak rozrywa mnie na strzępy. Jęknęłam głośno. Moje kolana bolały. Nawet nie zadał sobie trudu, by się rozebrać, co nie było w ogóle w stylu Dominica. Czułam jego desperację. Czułam, jak rośnie we mnie, penetrując mnie w najgłębszych zakamarkach.

„Ahhhhhhhhh, Dom” – jęknęłam, a on nagle wstał i również mnie podniósł z łóżka. Biorąc mnie w ramiona, podczas gdy oplotłam nogami jego talię, podszedł do kanapy i usiadł.

Zmarszczyłam brwi, czując, jak jego twardość nadal tkwi we mnie prosto. Nasze spojrzenia się spotkały, a on zaczął powoli poruszać moimi biodrami wzdłuż swojego fiuta. Czułam, jak spływa po mnie wilgoć, tak wspaniale go przyjmując. Czułam się w tamtym momencie taka malutka, wiedząc, jak bardzo potrzebowałam go przez te dwa tygodnie. Nie miałam pojęcia, jak mogłabym spędzić resztę życia bez niego, nosząc jego dziecko.

Jego dziecko, nasze dziecko.

Kiedy pochylił się, by pocałować mnie w usta, i przyciągnął mnie bliżej swojej klatki piersiowej, poczułam przemożną ochotę, by powiedzieć mu o dziecku. Ale resztki mojego zdrowego rozsądku natychmiast mnie powstrzymały, chociaż przez materiał czułam ciepło jego klatki piersiowej.

Objęłam go za szyję i również pocałowałam w usta.

Zajęczał. „Tęskniłem za tym. Tęskniłem za tym, co jest między nami. Za tym pragnieniem, tym pożądaniem, za tym, co trzyma nas blisko siebie. Oboje wiemy, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Wiesz, że tylko ja mogę dać ci wszystko, czego twoje ciało i dusza wymagają do pełnego zaspokojenia.”

„Czego, według ciebie, potrzebuje moje ciało i dusza?” – zapytałam cichym głosem i opuściłam dłonie, by rozpiąć jego marynarkę.

Przez kilka chwil wpatrywał się we mnie pustym wzrokiem, a potem opuścił wzrok na moje usta. Moje biodra ocierały się o jego biodra, przyjmując go tak dobrze, że upojenie alkoholem powoli znikało z jego twarzy.

„Potrzebujesz kogoś, kto potrafi cię kontrolować i trzymać w ryzach, a jednocześnie da ci wolność. Potrzebujesz kogoś, kto potrafi zaspokoić wszystkie twoje perwersyjne potrzeby, o których nie potrafisz mówić, a o wielu z nich nawet nie masz pojęcia. Potrzebujesz kogoś, kto potrafi doprowadzić cię do szaleństwa” – wymamrotał, a ja wpatrywałam się w jego gorące, różowe wargi poruszające się w rytm każdego słowa.

Przełykając w milczeniu ślinę, przestałam drżeć na ustach i wstałam z jego kolan, a on spojrzał na mnie ze zdezorientowaniem.

„Usiądź na podłodze” – rozkazałam. Uśmiechnął się zuchwale i zsunął się na podłogę, opierając plecy o kanapę.

„Tak jak ja jestem dla ciebie niczym więcej jak seksualną zabawką, służącą jedynie zaspokajaniu pragnień i żądz, tak ty jesteś niczym dla mnie” – powiedziałam i postawiłam stopę obok jego ramienia. Miał uniesiony wzrok, a głowę odchyloną do tyłu o krawędź kanapy, by móc patrzeć prosto w moje oczy.

„Tak jak ty zrobiłeś ze mnie swoją zabawkę seksualną, tak ja zrobię z ciebie moją zabawkę łóżkową” – wymamrotałam cicho, po czym przestąpiłam drugą nogą bliżej jego drugiego ramienia, rozszerzając nogi.

Powoli ugięłam kolana, kładąc je na krawędzi kanapy, i obniżyłam moją cipkę tuż nad jego twarzą.

„A teraz, drogi mężu, pozwól mi ujeżdżać tę twoją piękną twarz” – oznajmiłam, a on wpatrywał się we mnie pustym wzrokiem.

Wcisnęłam swoją cipkę prosto w jego usta, opierając dłonie na zagłówku kanapy i powoli zaczęłam zataczać koła biodrami. Siedział bez ruchu, położył dłonie na mojej talii i otworzył usta.

Czułam, jak jego nos ociera się o moją łechtaczkę tak wspaniale, że nie miałam ochoty przestać.

„Ta twoja zabawka nie będzie narzekać do momentu zmiany sta–” – natychmiast uciszyłam go, wciskając cipkę mocniej w jego usta.

Prawie wisiałam nad kanapą, więc odchyliłam głowę do tyłu. To było takie dobre, tak niesamowite. Jego usta i nos czyniły prawdziwe cuda. Kręciłam biodrami na jego twarzy, coraz szybciej, potem wolniej, i znów szybciej.

Dałam mu kilka chwil na oddech w międzyczasie, a kiedy zbliżyłam się do orgazmu, zaczęłam poruszać biodrami jeszcze szybciej.

„Ahhh” – jęknęłam głośniej, czując, jak jego dłonie pieszczą moje piersi.

Nagle rozpadłam się na tysiąc kawałków, tryskając na jego twarz, i nie potrafiłam powstrzymać moich soków przed zrujnowaniem jego białej koszuli i pięknej twarzy.

„Bardzo dobrze” – wymamrotałam powoli, zsiadając z jego twarzy i patrząc, jak wpatruje się we mnie swoimi lśniącymi ustami.

Jego podniecenie opadło. Podeszłam do łóżka i znów założyłam na siebie swój T-shirt. Siedział tam, patrząc na mnie bez słowa, więc dodałam: „Jeśli to jest to, co nazywasz miłością, to gratuluję, ja ciebie też kocham”. Przygryzł wargi.

„Zdobyję twoje serce, Rose; sprowadzę cię z powrotem do mojego domu, tam, gdzie twoje miejsce” – powiedział, wycierając usta mankietem koszuli.

Zaśmiałam się, spoglądając na niego z miejsca na łóżku, a następnie na zegar, który wskazywał teraz 12:48.

„Twoje pięć minut już minęło i możesz stąd odejść, panie Martinez.”

Kiedy to powiedziałam, wziął głęboki wdech i spojrzał na mnie. Wstając, zdjął prezerwatywę i ją wyrzucił.

„Jesteś moja” – powiedział, a ja pokręciłam głową. „Byłam twoja” – poprawiłam go. Zaczął zapinać spodnie.

„Nie zmuszaj mnie do angażowania prawników i wyciągania brudów” – powiedział, a ja zmarszczyłam brwi.

„Obawiam się, że twoje brudy mnie już nie ruszają. Ale owszem, kiedy skończysz próbować, uprzejmie podpisz te papiery rozwodowe, żebyśmy mogli wreszcie ze sobą skończyć” – powiedziałam. Podszedł do mnie bliżej, przygryzając wargi.

Kładąc dłonie po obu stronach mojej talii, nad łóżkiem, pochylił się, a ja z powodu zastraszenia powoli odsunęłam się do tyłu.

„Nieważne, jak bardzo będziesz próbować, i tak zrobię z ciebie moją. Masz dwa dni, żeby spakować swoje torby, książki i do mnie wrócić. Nie będę sprawiał ci problemów. To zapisane w kontrakcie. Tylko mi nie mów, że jesteś na tyle przerażona, że go nie wypełnisz. Zgodziliśmy się podpisać, że nie będzie między nami nic emocjonalnego, a twoja odmowa powrotu emanuje silnymi emocjami. Czy mam to uznać za miłość, pani Rosaline Dominic Martinez?” – zapytał. Natychmiast pokręciłam głową, położyłam dłoń na jego piersi i spróbowałam go odepchnąć.

„Nie boję się ani ciebie, ani miłości, ani czegokolwiek. Chodzi po prostu o to, że nie potrafię oddychać tym samym powietrzem, co osoba, która mnie zdradziła. Mam bardzo dużo szacunku do samej siebie” – powiedziałam. Uśmiechnął się lekko i przygryzł dolną wargę, kiwając głową.

„Rozumiem” – wymamrotał, po czym stanął na równe nogi, wziął marynarkę z kanapy i w ciszy podszedł do drzwi.

„Miło było doprowadzić cię do szczytowania, droga żono. Nie zapomnij się odwdzięczyć, w przeciwnym razie wyciągnę z tego konsekwencje” – rzucił i otworzył drzwi, zostawiając mnie samą.

Przygryzłam wargi i pokręciłam głową. Nigdy się mu nie odwdzięczę.

Kurwa! Co we mnie wstąpiło? Co ja do cholery z nim robiłam?

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: 3 ~ Zabawka na łóżko - Powalenie Biliardera na Kolana | StoriesNook