– Dokąd się wybierasz o tak późnej porze?
Jonathan się odwrócił.
Niedaleko, stojąc prosto w półmroku, znajdował się jego ojciec – Chase Wynn.
Ich spojrzenia się skrzyżowały, żaden z nich przez długi czas nie odezwał się słowem.
W końcu Chase powiedział: – Jutro jest wielki dzień. Nie szwendaj się nigdzie.
Jonathan wydał z siebie krótki, zimny śmiech.
– Przecież masz drugiego syna, prawda?
– Śnieg






