Sierra stanęła na palcach i ugryzła Jonathana w gardło.
– Cholera...! – Jonathan wydał z siebie niski pomruk.
Jego powściągliwość pękła.
W następnej sekundzie wziął ją na ręce i zaniósł prosto do sypialni.
Pomimo wcześniejszych gróźb, Jonathan był ostrożny.
Nawet gdy pot spływał mu z czoła, nie spieszył się.
Zamiast tego uważnie obserwował swoją ofiarę.
Czekał.
Czekał, aż napięcie na jej brwiach z






