Słysząc ten znajomy głos, Sierra się odprężyła.
Ale zaraz potem przypomniała sobie – wciąż znajdowali się tuż przed budynkiem laboratorium. Ta myśl sprawiła, że poczuła się nieco nieswojo.
– Wróćmy najpierw.
– Mhm.
Jonathan rozluźnił uścisk, ale zamiast ją puścić, po prostu splótł ich palce i poprowadził przed siebie.
Gdy tak szli, Sierra wyczuła delikatny zapach alkoholu.
– Piłeś? – zapytała zask






