Jeśli wcześniej tylko podejrzewał, to po wczorajszym dniu Jonathan miał pewność – Shane naprawdę czuł coś do Sierry.
Nie miał pojęcia, dlaczego ten idiota uznał, że takie podejście to dobry sposób na zbliżenie się do Sierry, ale to, jak na nią patrzył… wkurzało go to.
Na samą myśl o tym spojrzeniu krew w nim wrzała.
To spojrzenie – zachwyt, zaborczość – było wręcz obraźliwe. Szczerze mówiąc, cudem






