Dziadek i wnuk rozmawiali jeszcze przez chwilę, ale gdy Jonathan zaczął zdradzać oznaki zniecierpliwienia, Wayne w końcu pozwolił mu odejść.
– Zarządzę, by jutro eskortował was zespół ochrony.
Sił bezpieczeństwa rodziny Wynnów nie należało lekceważyć – nawet Stone to przyznawał.
A mając takie wsparcie, Jonathan nie zamierzał odmawiać.
– Dziękuję, dziadku.
– No, idź już.
Wayne odprawił go machnięci






