Oblizuję powoli usta i krzyżuję z nim spojrzenie, wodząc palcem wzdłuż boku jego twarzy. "Dla większości to może być po prostu przystojna twarz, ale to moje miejsce do siedzenia i lepiej uwierz, że będę na nim jeździć, dopóki nie zacznę w kółko wykrzykiwać twojego imienia" — mówię, a on wydaje z siebie gardłowy jęk, przełykając głośno ślinę.
"Proszę bardzo, śmiało wskakuj..." Szepcze, ocierając sw






