Izzy stała w bezruchu, gdy drzwi otworzyły się szerzej. Olivier Horvath wszedł pierwszy, ostrożnie w dopasowanym płaszczu, a za nim Cassandra i Celeste. Nie odezwała się od razu. Jej wzrok przesuwał się od jednego do drugiego. Nie spodziewała się ich — nie tutaj.
– Cóż – powiedziała Izzy, mocniej otulając się płaszczem. – To dość nieoczekiwane.
Olivier zamknął za nimi drzwi. Nie usiadł. Nawet nie






