Moana
„Chodź za mną” – powiedziała dyrektorka sierocińca, Sophia. Jej smutny wyraz twarzy, gdy wspomniałam o swojej tożsamości, wzbudził mój niepokój, a kiedy podążałam za jej jasnowłosą głową w górę wąskich, drewnianych schodów do jej gabinetu, poczułam, jak moje serce zaczyna bić szybciej niż wcześniej.
Sophia wprowadziła mnie do swojego gabinetu i gestem wskazała, bym usiadła, zamykając za nami






