languageJęzyk

Rozdział 4 Rozmowa kwalifikacyjna

Autor: Aeliana Moreau 4 kwi 2026

Moana

Podjechałam pod wskazany adres kilka godzin później, mając na sobie zupełnie nowy zestaw ubrań. W czasie pomiędzy odebraniem telefonu a przyjazdem, wyciągnęłam moją kartę kredytową, której używałam tylko w nagłych wypadkach, i pobiegłam kupić coś nowego, by zaimponować rodzinie. Była to tylko rześka, zapinana na guziki koszula, dopasowane spodnie i mokasyny, ale kiedy podjechałam pod ogromną górską posiadłość i zobaczyłam kolejkę kobiet przed drzwiami, cieszyłam się, że dokonałam tego zakupu. Upewniłam się jeszcze, czy metki na ubraniach na pewno są ukryte; zostawiłam je na wypadek, gdybym nie dostała tej pracy i musiała je zwrócić.

Kiedy zaparkowałam i ruszyłam ścieżką do głównego wejścia, ustawiając się w kolejce z moim CV w dłoni, serce zaczęło mi mocno bić.

Moje serce zaczęło walić jeszcze mocniej, gdy zauważyłam, że kobiety nie tylko wchodziły do rezydencji, ale także z niej wychodziły ze smutkiem i rezygnacją na twarzach. Jedna z dziewczyn, która była bardzo ładna i wyglądała na nieco młodszą ode mnie, miała nawet łzy spływające po policzkach, kiedy wyszła ze swoim wymiętym CV w dłoniach.

Czy ten pracodawca był aż tak okropny, że doprowadzał te biedne kobiety do płaczu podczas rozmów kwalifikacyjnych?

Kiedy kolejka się skracała, a ja powoli przesuwałam się do środka, poczułam ścisk w gardle. Wnętrze domu było oszałamiająco piękne, z ciemną boazerią w stylu Tudorów i skrzypiącymi drewnianymi podłogami. W przednim holu znajdowały się masywne podwójne schody i to tam kierowały się kobiety, gdy wywoływano ich nazwiska – wchodziły po jednej stronie z podekscytowaniem i pewnością siebie, a schodziły z drugiej pokonane, już po swoich rozmowach.

– Nazwisko? – odezwał się kobiecy głos przede mną. Podniosłam wzrok i zobaczyłam starszą kobietę z siwymi włosami, które były zaczesane do tyłu w ciasny, gładki kok. Miała na sobie ciemnoniebieską sukienkę z wysokim kołnierzykiem zapiętym pod samą szyję, a na nią narzucony czysty, szary fartuch, który wyglądał, jakby był świeżo wyprasowany. Nie muszę chyba dodawać, że kiedy wpatrywała się we mnie z wąskimi ustami zaciśniętymi w prostą linię, wywołała we mnie zdenerwowanie.

– Moana Fowler – powiedziała, czując, jak mój głos lekko się łamie pod wpływem napięcia.

Kobieta mruknęła coś do siebie i spojrzała w dół na podkładkę w swojej dłoni, stawiając znak „haczyka” obok mojego nazwiska.

– Jesteś człowiekiem? – zapytała, rzucając mi nieco zniesmaczone spojrzenie. Skinęłam głową. – Bardzo dobrze. Proszę usiąść.

Podeszłam do miejsca, gdzie siedziały pozostałe kobiety i znalazłam miejsce w pluszowym fotelu w rogu, w którym usiadłam cicho i analizowałam w głowie potencjalne odpowiedzi na pytania z rozmowy kwalifikacyjnej.

Mój tok myślenia został przerwany kilka minut później, gdy pewna starsza kobieta zbiegła po schodach w histerii. – To mały potwór! – mówiła z łzami spływającymi po jej pomarszczonej twarzy. – Przez wszystkie lata mojej pracy jako guwernantka nigdy – a mówię to z całą stanowczością, nigdy – nie spotkałam tak okrutnego, małego stworzenia.

W pokoju zapadła cisza, gdy kobieta wymaszerowała, a za nią poszło kilka innych, które najwyraźniej uznały, że to, co czekało je na górze, nie było tego warte. Ja, wraz z kilkoma pozostałymi, postanowiłam podjąć ryzyko; naprawdę potrzebowałam tej pracy, bez względu na zachowanie dziecka. Dzieci w sierocińcu, w którym byłam wolontariuszką, absolutnie mnie uwielbiały, nawet te trudne, i byłam pewna, że w tym dziecku również zdołam dostrzec dobre strony.

Siedziałam tam godzinami, czekając na swoją kolej na rozmowę, i w końcu, gdy słońce zaszło, a ja zapadłam się w pluszowym fotelu, zorientowałam się, że bezwiednie zasypiam. Moje nocne wyjście z panem Edrickiem Morganem wyczerpało mnie bardziej, niż chciałam przed sobą przyznać.

– Moana Fowler.

Aż podskoczyłam, wybudzona gwałtownie, gdy ta sama surowa kobieta wywołała moje imię; podniosłam wzrok i zobaczyłam, że stoi tuż nade mną.

– Och! Przepraszam – powiedziała, siadając prosto i nerwowo ocierając wierzchem dłoni odrobinę śliny z kącika ust. – Czy to moja kolej? – Rozejrzałam się i dostrzegłam, że poczekalnia była zupełnie pusta.

– Proszę wrócić do domu – powiedziała ostro, odsuwając się ode mnie i wskazując w stronę drzwi.

– Ale… Nie miałam jeszcze mojej rozmowy – powiedziała gorączkowo, stojąc z CV zaciśniętym w dłoni. – Przepraszam, że przysnęłam, ale to trwało tyle godzin… –

– Ella nie życzy sobie oglądać więcej kandydatek – przerwała mi. – A już na pewno nie młodych, ładnych dziewczyn takich jak ty.

Poczułam, że serce opada mi do żołądka, i gwałtownie pokręciłam głową.

– Nie – błagałam – proszę pozwolić mi się z nią zobaczyć. Obiecuję, że pani nie pożałuje, jeśli da mi pani tylko jedną szansę.

Kobieta wpatrywała się we mnie przez kilka boleśnie długich chwil, po czym westchnęła. – Dobrze – odparła, odwracając się i zaczynając wchodzić po schodach. – Ale nie mów, że cię nie ostrzegałam.

Z ekscytacją ruszyłam za nią po schodach, po czym w ciszy poprowadziła mnie szerokim korytarzem, wzdłuż którego ciągnęły się duże, zdobione drewniane drzwi. W końcu zatrzymałyśmy się przed drzwiami na samym końcu korytarza. Otworzyła je i bez słowa wpuściła mnie do środka.

– Mówiłam ci, że jestem zmęczona! – warknął cienki głosik zza krzesła z wysokim oparciem, które było skierowane w stronę pustego kominka. – Nie chcę już nikogo więcej widzieć!

– No cóż, ale ja chciałabym zobaczyć ciebie – powiedziała łagodnie, robiąc krok w kierunku krzesła.

Niewielka głowa z burzą blond włosów wychyliła się zza krzesła i morderczym wzrokiem taksowała mnie przez kilkanaście sekund, gdy stałam na środku pokoju. Nagle, jakby mój wygląd nie spełnił jej standardów, mała dziewczynka wyskoczyła z siedzenia i rzuciła się w moim kierunku; jej dziecięca twarz wykrzywiała się w gniewnym grymasie z obnażonymi wilkołaczymi kłami. Pomiędzy stertą potarganych blond włosów sterczały dwoje małych, spiczastych uszu po obu stronach głowy, które agresywnie drgały do tyłu.

Nie cofnęłam się ani o krok i wpatrywałam w tę małą kuleczkę furii, która stawała się tylko jeszcze bardziej wściekła, gdy wciąż ignorowałam jej przejawy agresji.

– Dlaczego nie uciekasz jak reszta?! – krzyknęła, a jej wysoki głosik przeszedł w pisk.

Kucnęłam, żeby spotkać się ze wzrokiem małej dziewczynki. Włosy opadły jej na oczy. Powoli wyciągnęłam rękę, żeby je odgarnąć; wzdrygnęła się, warcząc i obnażając zęby, ale gdy nie ustąpiłam, pozwoliła mi to zrobić, odsłaniając błyszczące niebieskie oczy.

– Jesteś bardzo ładna – powiedziałam cicho, z uwagą obserwując, jak uszy małej dziewczynki stawiają się do góry, a jej wargi powoli zamykają. – Jak masz na imię?

Zamilkła, wpatrując się w podłogę, i kiedy się odezwała, jej twarz nadal była na nią skierowana. – Ella.

– Miło cię poznać, Ella – powiedziała. – Mam na imię Moana. Czy mogę zapytać, dlaczego chcesz mnie odstraszyć?

– Mój tatuś to przystojny i bogaty mężczyzna – powiedziała, a jej głos stał się szeptem. – Wszystkie te młode i ładne dziewczyny takie jak ty chcą dla niego pracować tylko po to, by za niego wyjść i zabrać jego pieniądze. Nikt nie chce być tu ze względu na mnie. Mówiłam pani Selinie, że nie chcę już nikogo widzieć, ale ona przyprowadziła ciebie.

Zamilkłam na moment, czując, jak na słowa małej dziewczynki łzy napływają mi do oczu.

– Wiesz – powiedziałam delikatnie, wyciągając do niej rękę dłonią do góry i czując, jak strach ulatnia się z mojego żołądka, gdy Ella dotknęła moich palców – w twoim wieku byłam sierotą. Rozumiem, jak to jest nie czuć się chcianą.

– Naprawdę? – powiedziała Ella, spoglądając na mnie z podziwem na twarzy. – Nie przyszłaś tu, żeby ukraść mi tatusia?

Pokręciłam głową, powstrzymując śmiech na myśl o tym, jak niedorzeczne by było, gdyby bogaty wilkołak o statusie Alfy mógłby się mną zainteresować; mną, człowiekiem.

– Nie – powiedziała łagodnie. – Jestem tutaj dla ciebie.

Obydwie spojrzałyśmy w górę, gdy usłyszałyśmy skrzypienie otwieranych drzwi. Spojrzałam przez ramię, wciąż kucając, i zobaczyłam w progu kobietę, którą poznałam wcześniej. – Już czas spać, Ello – powiedziała, splatając dłonie przed sobą.

– Chcę tę – stwierdziła Ella, radośnie mijając mnie i podskakując w drodze do drzwi, jakby przed chwilą wcale nie groziła mi, że odgryzie mi twarz.

Starsza kobieta – Selina, jak zdążyłam się dowiedzieć – posłała mi pełne niedowierzania spojrzenie, z mrużąc oczy, gdy zlustrowała mnie z góry na dół.

– Hm – rzuciła pod nosem, gdy Ella zniknęła z zasięgu słuchu. – Co jej zrobiłaś, że cię wybrała?

Wzruszyłam ramionami. – Znalezienie wspólnego języka ma w sobie wielką moc – odpowiedziałam, idąc za Seliną do wyjścia z pokoju.

Kiedy zeszłyśmy na dół, Selina otworzyła drzwi wejściowe, żeby mnie wypuścić. – Mamy twój adres w dokumentach. Z samego rana będzie czekał na ciebie samochód, by zabrać cię na podpisanie umowy i rozpoczęcie pierwszego dnia. Bądź gotowa punktualnie o szóstej i ani sekundy później.

Uśmiechając się, skinęłam głową i wyminęłam Selinę, czując dziwną lekkość pomimo jej szorstkiej postawy, po czym zatrzymałam się i odwróciłam do niej. – Swoją drogą, jak się nazywał jej ojciec? – zapytałam.

Selina zacisnęła wargi i spojrzała na mnie zimno. – Wszystkie szczegóły otrzymasz, gdy tylko podpiszesz umowę – odparła, szybko zatrzaskując mi drzwi przed nosem i zostawiając mnie samą na progu.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 4: Rozdział 4 Rozmowa kwalifikacyjna - Pułapka Niani Alfy: Związać się z Szefem Mojego Byłego | StoriesNook