languageJęzyk

Rozdział 6 Kolejny gryzie pył

Autor: Aeliana Moreau 4 kwi 2026

Moana

Zamarłam w bezruchu na środku salonu, stojąc tyłem do drzwi, gdy usłyszałam zbliżające się kroki. Jak do tego doszło? Jak to możliwe, że w końcu udało mi się znaleźć pracę, tylko po to, by odkryć, że moim nowym pracodawcą jest ten sam mężczyzna, z którym spędziłam noc zaledwie dwa dni temu?

Kroki zbliżały się coraz bardziej. Czułam się jak sarna w świetle reflektorów.

"Dobry wieczór, panno Moana", odezwał się zza moich pleców ten aż nazbyt znajomy głos. "Czy możemy przez chwilę porozmawiać na osobności?"

Powoli odwróciłam się, by spojrzeć na Edricka Morgana – przystojnego i bajecznie bogatego dyrektora generalnego, będącego wilkołakiem, niezwykle popularną osobę publiczną, mężczyznę, z którym spałam dwie noce temu... Mężczyznę, który próbował rzucić mi pieniądze pod nogi, jakbym była prostytutką.

Stał przede mną, trzymając w ramionach Ellę, stanowiąc idealny obraz kochającego ojca.

"T-tak", wydukałam. Patrzyłam, jak stawia Ellę na podłodze, a potem daje mi znak, abym poszła za nim; kiedy to zrobiłam, czułam się, jakbym brodziła w błocie, a moje kończyny były ciężkie i bezużyteczne. Czy to był sen?

Przeszliśmy przez salon i weszliśmy do jego gabinetu; pamiętałam go z wcześniejszego oprowadzania z Ellą. Wzdłuż ścian ciągnęły się ogromne regały z książkami, sięgające aż po sam sufit, a w pomieszczeniu znajdował się duży, rzeźbiony w kamieniu kominek i dwa wysokie, łukowate okna. Na środku pokoju stało mahoniowe biurko, a przy kominku niewielki kącik wypoczynkowy. Kiedy Ella pokazała mi ten pokój wcześniej, wydał mi się oszałamiająco piękny. Teraz przypominał trumnę.

"Bardzo przepraszam", powiedziała, gdy tylko drzwi zatrzasnęły się za nami. Zostałam przy wejściu, obserwując, jak Edrick swobodnym krokiem podchodzi do jednego z pluszowych foteli przy kominku i siada. "Nie wiedziałam, że to pan będzie moim pracodawcą. Gdybym wiedziała, nie złożyłabym aplikacji. Obiecuję, że to nie jest żaden spisek, by wyciągnąć od pana pieniądze..."

"W porządku, Moana", powiedział Edrick, pocierając zmęczone oczy. "Wiedziałem, że to ty, kiedy cię zatrudniałem. Zrobiłem to celowo."

Zmarszczyłam brwi. "Co ma pan na myśli?"

"Ella może i jest uparta, ale ja nie jestem całkowicie odcięty od procesu rekrutacji", odparł Edrick. "Chciałem dać ci szansę."

"Ale... Potraktował mnie pan jak żebraczkę. Jakbym była..." Ściszyłam głos, żeby Ella nie mogła usłyszeć. "...prostytutką. A teraz daje mi pan pracę? Gdzie tu jest haczyk?"

"Nie chciałaś przyjąć pieniędzy, które dałem ci na ulicy", odpowiedział chłodno, podnosząc się z miejsca. "Później nie chciałaś wziąć pieniędzy, które próbowałem ci dać po naszej wspólnej nocy, ponieważ twoja duma jest najwyraźniej ważniejsza niż zapłacenie czynszu. Mogę ci się wydawać aroganckim dupkiem, ale nie lubię być nikomu nic dłużny, a zdesperowanego człowieka rozpoznaję na pierwszy rzut oka – zrobiłem więc drugą najlepszą rzecz, skoro najwyraźniej nie lubisz jałmużny, i dałem ci pracę."

Zrobiłam kilka kroków w jego stronę, zaciskając dłonie w pięści. "Przeszłam tę rozmowę kwalifikacyjną uczciwie", powiedziałam. "Dlaczego przedstawia to pan tak, jakbym była... jakimś obiektem litości?"

Edrick prychnął i skrzyżował ramiona na piersi. "Och, proszę cię. Twoja aplikacja wylądowała na stosie odrzuconych pierwszego dnia, kiedy ją wysłałaś. Postanowiłem dać ci drugą szansę, mimo że były dziesiątki innych osób z lepszym doświadczeniem i lepszym wykształceniem."

Gdy Edrick mówił, w gardle zaczął rosnąć mi gul. Czy tylko tym byłam? Obiektem litości? Żałosnym przykładem kogoś, kto miał być po prostu wdzięczny, że wszechwiedzący i potężny Edrick Morgan dał mu szansę na pracę po tym, jak przespał się z nim w pokoju hotelowym?

"Wie pan", warknęłam, robiąc kolejny krok naprzód, "jak na mężczyznę, który narzekał, że jego przygodna zdobycz leci tylko na jego pieniądze, to cholernie wygodne, że nagle zapragnął pan, abym z panem zamieszkała."

"Podpisałaś umowę", odpowiedział, wbijając we mnie swoje stalowe spojrzenie. "Znasz warunki klauzul. I szczerze wątpię, byś miała odwagę je złamać."

Nagle drzwi ze skrzypieniem się uchyliły. Oboje z Edrickiem podnieśliśmy wzrok i zobaczyliśmy Ellę stojącą w progu; po jej policzkach płynęły łzy.

"Obiecałaś, że nie będziesz próbowała ukraść mojego tatusia", warknęła. Nawet z miejsca, w którym stałam, widziałam jej małe, wysunięte kły i wysunięte pazury. "Jesteś kłamczuchą!"

"Ello..."

Zanim zdążyłam ją powstrzymać, dziewczynka obróciła się na pięcie i uciekła, szlochając. Odwróciłam się gwałtownie, by posłać Edrickowi wściekłe spojrzenie; jego wyraz twarzy w ułamku sekundy zmienił się z chłodnego na pełen zmartwienia. "Powinien pan się wstydzić", powiedziałam, ruszając w stronę drzwi. "Doskonale pan wiedział, co robi, zatrudniając mnie."

Wypadłam wzburzona z gabinetu Edricka i znalazłam pokój Elli, ale kiedy spróbowałam nacisnąć klamkę, drzwi były zamknięte.

"Ello, proszę, porozmawiaj ze mną", powiedziałam przez drzwi.

Zapadła krótka cisza, po której nastąpiło wściekłe: "Odejdź!"

Wzdychając, odwróciłam się i zobaczyłam Selinę stojącą na końcu korytarza; jej chude ramiona były z niezadowoleniem skrzyżowane na piersi. Bez wątpienia słyszała całą wymianę zdań i też patrzyła na mnie z góry. Nie mogłam zostać w miejscu, gdzie wszyscy byli wobec mnie podejrzliwi, traktując mnie jak jakąś naciągaczkę, która próbuje tylko wyłudzić pieniądze od bogatego prezesa. Wolałam już być bezdomna.

Minęłam Selinę gniewnym krokiem i poszłam do swojego pokoju, gdzie na komodzie leżała moja torebka z nielicznymi rzeczami. Miałam tylko nadzieję, że mój właściciel nie wymienił jeszcze zamków w mieszkaniu. Bez słowa wypadłam z apartamentowca z powrotem na ciemną ulicę, zbierając przez chwilę myśli, po czym znalazłam najbliższą stację metra i ruszyłam do domu.

Dokładnie tak, jak się obawiałam, moje mieszkanie było zamknięte na cztery spusty, a na drzwiach widniało zawiadomienie o eksmisji. Uderzyłam pięścią w drzwi i zaklęłam głośno, po czym wróciłam na ulicę; wyglądało na to, że będę musiała obciążyć moją kartę kredytową kolejnym wydatkiem, tym razem na motel... I na kolację, bo umierałam z głodu.

Idąc ulicą i grzebiąc w torebce, by sprawdzić, czy mam dość gotówki na kilka kawałków pizzy, nagle zatrzymałam się w pół kroku, czując, jak włosy jeżą mi się na karku pod wpływem przytłaczającego uczucia bycia obserwowaną. Powoli odwróciłam głowę i zobaczyłam dwóch potężnych mężczyzn zbliżających się do mnie po ciemnym chodniku.

"Dobry wieczór, panience", powiedział jeden z nich chrypliwym głosem, jakby wypalał paczkę papierosów dziennie. Jego oczy miały jarzący się, pomarańczowy kolor, co w ciemności było absolutnie przerażające, a gdy podszedł bliżej, zdałam sobie sprawę, że przez całą jego twarz biegnie ukośnie długa blizna. Drugi mężczyzna był równie przerażający; miał na sobie długą skórzaną kurtkę, a na jego twarzy malował się niemal wilczy głód.

"Yyy, nie mam żadnych pieniędzy", powiedziałam, ruszając żwawym krokiem w przeciwną stronę. Moje serce zaczęło łomotać, gdy kontynuowali pościg, a ja zaczęłam rozglądać się na wszystkie strony w poszukiwaniu kogoś, kto mógłby mi pomóc.

"Nie jesteśmy tu po pieniądze", powiedział mężczyzna w skórzanej kurtce. "Jesteśmy tu po ciebie."

W tym momencie każda komórka mojego ciała krzyczała, bym uciekała.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 6: Rozdział 6 Kolejny gryzie pył - Pułapka Niani Alfy: Związać się z Szefem Mojego Byłego | StoriesNook