**Aiden**
Wyszedłem z aneksu kuchennego z filiżanką herbaty – bo oczywiście musiałem być takim banałem – spokojny, mający wszystko pod kontrolą, układający w pamięci wydarzenia z ostatnich kilku minut.
Noah wciąż tam siedział.
Wciąż zaczerwieniony. Wciąż twardy, mogłem się założyć.
Uniosłem brew i wziąłem łyka.
– Wciąż tu jesteś?
Zacisnął szczękę. Ten zawstydzony wyraz twarzy w zupełności wystarcz






