**Aiden**
Oto i to.
To pęknięcie — ta piękna rysa na pancerzu, który nosił tak ciasno, że stał się jego częścią.
Żadnych pyskówek. Żadnych żartów. Żadnego popisywania się. Tylko Noah. Surowy i drżący na krawędzi czegoś, czego do końca nie rozumiał — ale mimo to pragnął.
I wiedziałem, że nadejdzie ten moment. Nie dlatego, że byłem zarozumiały. Dlatego, że widziałem to już wcześniej. U innych. U sie






