**Noah**
„Potrzebujemy cudu” – mruknął ktoś.
„Potrzebujemy zagrania Hail Mary” – odpowiedział inny.
„Mamy zawołać kopacza?” – zapytał jeden z liniowych, a jego głos był cienki.
„Nie” – powiedziałem. Mój głos nie był głośny, ale za to solidny. Ostateczny. „Z tej odległości nie da rady”.
Jace spojrzał mi w oczy. Był rozgrywającym. Kapitanem. Liderem. Ale w tej chwili? On też był wyczerpany. Wszyscy






