ROBYN
Było wczesne popołudnie. Pogoda była chłodna, choć słońce świeciło jaśno, a okna były szeroko otwarte. Dźwięk krzyczących ludzi, chłopców grających w piłkę i kilku dziewcząt śmiejących się w pokoju w głębi korytarza wypełniał moje uszy.
Gdybym nie wiedziała lepiej, nigdy nie pomyślałabym, że takie otoczenie może być naznaczone cieniem mordercy.
W tej chwili wszystko wydaje się tak normalne.






