PERSPEKTYWA ELARY
Słowa Juliana zdawały się ją do pewnego stopnia uspokoić, bo wypuściła z drżeniem powietrze i usiadła na huśtawce z niemal zrezygnowanym wyrazem twarzy. Nie mówiła nic, nie ruszała się, przez co wydawało się, że minęły godziny.
Nie wiedziałam, co robić. Po raz pierwszy czułam się bezradna. Miałam wrażenie, że na dłuższą metę wyrządzam więcej szkody niż pożytku, nieważne jak bardz






