PERSPEKTYWA ZAVIANA
Nie byłem pewien, co bardziej mnie irytowało: fakt, że Elara się śmiała, czy to, że ten dźwięk mnie przyciągał.
To był miękki, melodyjny śmiech, jakby sama nie była pewna, czy powinna go z siebie wydobyć. Siedziała w kącie z jedną z dziewczyn. Nie znałem jej imienia; nie zwracałem na nią uwagi wystarczająco długo, by je zapamiętać. W naszej szkole niewielu było ludzi, którzy do






