Może już wyszedł. W drodze tutaj, poza personelem posiadłości, nie widziała żywej duszy.
„Eugene?” – zawołała cichym głosem.
Brak odpowiedzi. Zawahała się przez ułamek sekundy, niepewność zamigotała w jej oczach, po czym odrzuciła to jako wytwór wyobraźni. Z cichym westchnieniem odwróciła się, by odejść.
Zrobiła zaledwie krok, gdy stanęła jak wryta. Jej wzrok powędrował na odległy koniec korytarza






