W tamtej chwili Oralię naszła dzika myśl – ta trójka przed nią wyglądała jak idealna rodzina. Ten obrazek był niemal zbyt piękny, by mógł być prawdziwy. No, poza jednym drobnym szczegółem.
Z rany na policzku Chloe znów zaczęła sączyć się cienka stróżka krwi.
– Chloe, twoja twarz – krwawi – zauważyła nagle Oralia.
Chloe wróciła myślami do teraźniejszości i instynktownie uniosła palce w stronę rany.






