Kiedy mówiła, jej łzy popłynęły jeszcze mocniej, a głos Madilyn przeszedł w kolejny napad szlochu.
Widząc ją tak zrospaczoną, kilka osób podeszło, by zaoferować pocieszenie. "Pani Madilyn Myers, rozumiemy pani ból, ale musimy stawić czoła rzeczywistości. Gdyby Charles mógł panią taką zobaczyć, tylko by go to zmartwiło."
"Charles właśnie odzyskał przytomność. Będzie z nim dobrze. Arthur, ty też w t






