Frank wystąpił naprzód, opierając się na lasce, a jego obecność wymusiła odrobinę ciszy.
– Chloe, to przedstawienie trwa już wystarczająco długo. Teraz liczy się to, by pozwolić na godne odprawienie ceremonii. Nie pozwól, aby to opóźniło wszystko jeszcze bardziej. – Frank potrząsnął łagodnie głową, a w jego głosie pobrzmiewało westchnienie. – Wszelkie pretensje można załatwić w swoim czasie, po...






