"Panie Rosewood..." zaczął Frank, ale przerwano mu, gdy Arthur wystąpił naprzód.
"Eugene, to nie jest właściwy moment. Nie powinieneś..."
Eugene spojrzał na niego przez ramię, a jego ton był chłodny. "Arthurze, skup się na własnych obowiązkach. To ty zarządzasz dziś nabożeństwem. W resztę się nie mieszaj."
Po tych słowach Eugene ponownie skierował swoją uwagę na rodzinę Binghamów. Całkowicie zigno






