Kellan parsknął śmiechem.
— Nie, demonie prędkości, dotarcie tutaj zajęło ci pięć minut, a ewidentnie czekasz już od dwóch, co daje siedem minut po trzeciej — zachichotał Kellan.
— Kurwa — powtórzyłem.
Corbin pękał ze śmiechu.
— Może powinienem pójść sprawdzić, czy z Amity wszystko w porządku — zasugerowałem, patrząc na Kellana w lusterku wstecznym.
— Absolutnie nie! — powiedział surowo, dokładnie






