Jej słowa natychmiast budzą mój instynkt opiekuńczy. Ściskam dłoń Elary, wciąż spoczywającą w mojej, i przez chwilę rozważam przerwanie tego wszystkiego. Jej oczy i jej delikatny uśmiech są tym, co każe mi iść naprzód.
– Postaramy się sprawić, by ten proces przebiegł tak gładko, jak to tylko możliwe, Cassianie – dodaje banshee. – Wiem, że się martwisz i to logiczne. Naja odbierała już wcześniej ta






