I tak po prostu, równie szybko jak się pojawiła, znika. Płomień świecy migocze i niezależnie od tego, jak blisko przysuwam go do twarzy, nigdzie nie widzę Ank. To tak, jakby stała się jednością z ogniem, a kiedy się nad tym zastanowić, miałoby to całkowity sens. W końcu powiedziała, że jest duchem ognia.
Próbuję bezskutecznie wrócić do czytania. Moje oczy co rusz przeskakują ze stron książki na pł






