Tłumię w sobie chęć wywrócenia oczami i podchodzę do krzesła, które wskazuje ręką. Znajduje się ono na przeciwległym końcu stołu w stosunku do nich, co przynosi mi ulgę. Dziewczyna na jego kolanach łypie na mnie oczami zwężonymi w szparki, a brak jej zalotnego uśmiechu już mnie ostrzega, że prawdopodobnie nie zostaniemy przyjaciółkami.
Służący odsuwa moje krzesło, a inny odsłania talerz przede mną






