Idę dwa kroki za nimi i w trakcie marszu uświadamiam sobie, że ich pokoje muszą znajdować się w zupełnie innym korytarzu niż mój. Myślałam, że wszystkie mieszkamy w tym samym, ale najwyraźniej się myliłam – i w miarę jak idziemy dalej, to się potwierdza. W tym korytarzu zamku jest o wiele więcej życia i ruchu niż w moim. Po drodze widzę kilkoro szeroko otwartych podwójnych drzwi, za którymi rozmaw






