Elara
Szłam przez to miejsce od godzin, dni, a może nawet tygodni. Nie ma tu dnia ani nocy, słońca ani gwiazd. Tylko nieskończona połać jałowej ziemi.
Idę i idę, wyczerpując resztki sił, aż upadam na kolana, z nadzieją, że dotrę do bladego światła rozciągającego się na horyzoncie, że znajdę coś więcej niż tę bezkresną nicość. Raz za razem kończę wyczerpana, nieprzytomna na ziemi, dopóki nie odzysk






